Jak na normalny świat przystało po nocy nastał dzień… Nie spałam od godziny 6:00. Nie mogłam się na niczym skupić. Już za niecałe dwie godziny wyjeżdżam. Ubrałam się w swoje najlepsze ciuchy i zrobiłam sobie szałowy makijaż. Zeszłam do kuchni, by zjeść miskę zwykłych płatków, a w kuchni zastałam… Jamesa.! Siedział w kuchni z moją mamą. Rozmawiali jakby nigdy nic się nie stało, jakby znali się od dawna. Weszłam cicho na przedpokój by podsłuchać rozmowę. Nagle zza rogu wyszedł ów chłopak, wziął mnie za rękę i zaprowadził do kuchni, jakbym nie wiedziała gdzie ona jest.
- Cześć Jess.!- Powitała mnie mama
- Cześć wszystkim.
- Gotowa do wyjazdu.?
- Nie.
- Nie o to pytam. Pytam czy spakowana i wyspana.
- A tak jest OK.
-No to dobrze. Za 30 minut jedziemy na dworzec.
- OK. Tylko zjem.
- Dobra. Idę po twoje Mp3.
I wyszła zostawiając nas samych. Odwróciłam się do niego plecami i uszykowałam sobie śniadanie. Jadłam w milczeniu, a on się gapił. ”Może jest głodny.?”
- Jesteś głodny.?
- Nie. Co to w ogóle za pytanie.?- Patrzysz się na mnie jakbym ci coś zabrała.
- Tak tylko się przyglądam… Bo… Podob… Nic już…
- Dokończ.! No już.! Jestem ciekawa zakończenia.
- Nie to nic takiego.
Nagle do kuchni weszła mama z moją podręczną torbą.
- No dzieciaki. Wychodzimy.
Spojrzałam na mamę z wyrzutem i pobiegłam na górę by umyć zęby. Na dole zastałam ich już przy samochodzie mamy. Bez słowa ruszyliśmy w daleka podróż. Na dworzec dojechaliśmy o 10 minut za szybko. Weszliśmy na peron gdzie czekała na nas cała podenerwowana pani dyrektor. Dostaliśmy od niej po voucherze(takim bilecie w obie strony). Omińmy szczegóły wsiadania bo to nudne. Kiedy już włożyliśmy bagaże na półki usiedliśmy naprzeciwko siebie uśmiechając się od ucha do ucha. Dyskretnie wyjęłam z torby Mp3 i włączyłam swoją ulubioną piosenkę zespołu Muse. Po chwili zauważyłam, że James mi się przygląda.
- Czy ja coś robię nie tak.?- Spytałam wkurzona.
- Nie…
- To o co chodzi.?
- O nic…
- Gadaj.!
- Nie to zbyt osobiste.
- Czyli jednak coś robie nie tak.?
- Nie.!
- Mam tego dosyć.! Wychodzę.
Coś tam jeszcze wymamrotał pod nosem. Zignorowałam jego dziecięce wybryki. Jak sobie pomyślałam, ze spędzę z nim dwa miesiące to nie dobrze mi się robiło. Ruszyłam w stronę toalety. Koło niej była taka ławka na której siadali ludzie chcący pooglądać krajobrazy w dużym oknie. Bez zastanowienia usiadłam koło dziwnie wyglądającego faceta. Był obleśny i śmierdział alkoholem. Odsunęłam się dyskretnie. Mimo to spojrzał ma mnie tak jak James. Czyżby on chciał coś ode mnie??. Myślałam o byle czym tylko nie o Jamesie i tym dziadzie siedzącym teraz w dużym rozkroku. Postanowiłam iść do mojego przedziału i posłuchać muzyki.
Weszłam dyskretnie do niego i usiadłam na najwyższej kuszetce (W każdym przedziale jest sześć kuszetek, czyli takich łóżek na ścianie) tak żeby James mnie nie zauważył. Włączyłam moją ulubioną piosenkę i wygodnie rozłożyłam się na łóżku. Nagle pociągiem coś szarpnęło i drzwi do przedziału otworzył konduktor.
- Proszę zapiąć pasy.! Czeka nas coś złego.!
I uciekł by przekazać informację dalszym pasażerom. Schyliłam się by spojrzeć na Jamesa, ale nigdzie go nie było. Po chwili jednak zjawił się ubrany w bluzę i z mokrymi włosami. Spojrzałam za okno. Padał deszcz. Padał to za mało powiedziane. Lał deszcz. James podszedł do mnie złapał za rękę i zdjął z kuszetki. Zaprowadził do wyjścia gdzie był ogromny tłok. Ludzie zbierali się tam gdzie podziwiano krajobraz. James pociągnął mnie dalej.
- O co chodzi.? – spytałam go, po czym zauważyłam, że dużo osób na nas patrzy.
- Pociąg się … wykolei.! Nie ma ratunku.! Musimy iść w jak najbezpieczniejsze miejsce…
- Ale jak to.? Pociąg.. O nie.. Jak.? Nie można tego zatrzymać.?- odebrało mi mowę. Nie umiałam złożyć zdania.
- Tak.! Ale my nie zginiemy.- mówił tak cicho, żeby nikt nie usłyszał.
- Jak to.? Nie wierze… jednak wszyscy przeżyjemy.- wpadłam w euforię.
- Nie… Nie… Nie… Jess… tylko my przeżyjemy. Oni wszyscy zginą. – był bliski płaczu. I ja też.
- Dlaczego.? Oni zginą a my nie.?
- Nie wiem… Wytłumaczę ci wszystko kiedy to się skończy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Zajebiste to jest... szkoda, ze ja nie umiem tak pisać...
OdpowiedzUsuń