Naszym pociągiem nagle szarpnęło. James po raz trzeci przytulił mnie do siebie. Rozpłakałam się nie na żarty. Znowu szarpnęło. Rozległ się wielki huk. Ludzie zaczęli wrzeszczeć. Zamiast otworzyć drzwi i przejść do kolejnego przedziału jak człowiek, ja otworzyłam drzwi do wyjścia i wychyliłam głowę. Moje brązowe, cieniowane włosy rozwiał wiatr. W moje nozdrza uderzyło lodowate powietrze.. Bez wahania wystawiłam nogę, ale James mnie złapał. W ostatnim momencie zauważyłam miejsce w którym wygiął się tor. Byliśmy już bardzo blisko. Tłoczyliśmy się wszyscy koło lokomotywy. Maszynista leżał na podłodze zdezoriętowany a jakiś młody facet na ostatnich siłach próbował wezwać pomoc. Nie wychodziło mu zbytnio.
Po chwili wszystko ucichło. Jakbym straciła słuch. W mojej głowie wirowało steki pytań. Nagle te wszystkie wywody przerwał głośny wrzask mojej kochanej mamy. Był to miażdżący głowę pisk. Poczułam, że uderzam głową w coś twardego i nagle tracę przytomność…
Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Przed oczyma miałam tylko ciemność. Czułam jak ktoś próbuje mnie kopnąć i, że ktoś mnie popycha… W mojej głowie zobaczyłam moją mamę, z wyrazem twarzy jakby zobaczyła trupa. Jej zwykłe zmarszczki zakrywały teraz łzy. Nie wiedziałam co o tym myśleć.
Poczułam smutek i tęsknotę. Doskonale wiedziałam, że żadno z nas nie przeżyje…
I wtedy po raz ostatni krzyknął do mnie James. Poczułam mocne szarpnięcie i w tym samym momencie w moich nogach zapłonął ogień. Piekły mnie strasznie. Wszystko to działo się tak szybko… Nie zdążyłam nawet otworzyć oczu, gdy nagle usłyszałam ogromny huk i znowu zemdlałam. Wiedziałam, że to musi być już koniec… Nie czułam nic, a powinnam odczuwać ból. Miałam złamane dwie nogi i najprawdopodobniej kręgosłup także. Nadal nic nie widziałam. Słyszałam tylko rozpaczliwe wołanie Jamesa…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz