Poczułam się jak śmieć. Nikomu nie potrzebna. Czemu mnie zostawili? Nie mogłam tego pojąć. Czego się wystraszyli? Może ktoś zmierza w moim kierunku… Boje się.
Myślałam tak intensywnie, że po chwili rozbolała mnie głowa. Nawet nie zauważyłam jak Ktoś wszedł na kamienista polanę. Miał włosy koloru złocistego blond, oczy także w takim odcieniu, a skórę bladą i zmęczoną. Były z nim dwie dziewczyny. Wydawało mi się że widzę demony. Poczochrane włosy, czarne ciuchy i dużo dupereli przy nich. Wszystko czarne, różowe, lub białe. A na dodatek były do siebie strasznie podobne. Te same ubrania i fryzury. Były z nimi jeszcze dwie inne dziewczyny i czterech chłopaków. Same przystojniaki. Tacy jak James. Zawirowało mi w głowie. Zrobiło mi się nie dobrze. Czy oni tez mnie nie widzą? Czy tez mi nie pomogą. Nagle ten najwyższy i najprzystojniejszy odpowiedział na moje nieme pytania.
- Nie martw się przyszliśmy Ci pomóc.
- Widzicie mnie?
- Niektórzy…
- Gdzie jestem? Kim jesteście? Gdzie James?
- Spokojnie.
Podszedł do mnie i dotknął mojego ramienia. Po chwili miałam już zdrowe nogi. Udawałam ze nic nie zauważyłam żeby nie wyjść na wariatkę. To pewnie aluzja albo jakaś sztuczka. To nie może być prawda. Przekonywałam się. Jednak nie do końca byłam z tym zgodna. Widziałam to. Dlaczego nie mogłam więc uwierzyć. To było nie normalne.
- Jak to zrobiłeś?
- Moja mała tajemnica.
- Kim jesteście?
- Wytłumaczy ci to wszystko James.
- Znacie go ?
- No jasne jesteśmy rodziną…
- Co?
- Wytłumaczy Ci to James. Wstawaj…
Wstałam nieporadnie. Podeszły do mnie „demony” i złapały mnie pod rękę. Poczułam przechodzący prąd, jakby mnie pobudzały prądem. Próbowałam się wyrwać ale tonie nie dawało. Były o rok starsze… Nic nie mogłam zrobić.
Mimo że nie znałam tajemniczej grupy ludzi szłam równo z nimi. Dziwiło mnie to że im ufałam. Zawsze byłam raczej przeciwna zawierania znajomości z takimi ludźmi jak rzekome dziewczyny, które teraz szły z tyłu. Spacerowaliśmy w ciszy. Nikt się nie odzywał. Nie wiedzieć czemu odpowiadało mi to.
Wyszliśmy na piaszczystą drogę, gdzie nie było śladu po zniszczonym pociągu. Czyżby ktoś go posprzątał?
- Gdzie pociąg?
- Jaki pociąg?
- No ten co się wykoleił…
-Ach… ten to jeszcze 4 kilometry…
- Co?
- Nie pamiętasz ile czasu szłaś tutaj?
- Nie… Ja tu przyszłam przez sen…- Zaczerwieniłam się nie na żarty.
- Nie wstydź się to miejsce ma to do siebie…
- A w ogóle gdzie jesteśmy?
- To kamienne kręgi w Węsiorach…
- A co w nich dziwnego?
- Chcesz się o nich coś dowiedzieć?
- Jasne…
Rozmawiało mi się z nim tak spokojnie i miło. Chociaż nie znałam jego imienia wiedziałam, że on zna moje…
- Jak masz na imię?
- Seth… ale nie o tym będziemy rozmawiać.
- A miałeś mi opowiedzieć o kręgach…
- Tak… Kręgi kamienne są jednym z przejawów kultury megalitycznej. Budowle megalityczne zastanawiają ludzi od dziesiątek lat. Nikt, jak dotąd, nie wyjaśnił w wystarczającym stopniu ich zastosowania, a w szczególności pochodzenia. Tak jak widziałaś te kamienie są czyste, nie naruszone i ciepłe. Chyba ze ich nie dotykałaś.
- Nie dotykałam…
- Szkoda, ciekawe doświadczenie… Na około takich kręgów znajdują się kurhany i pełno tabliczek z ogłoszeniami. Jest to bardzo niebezpieczne miejsce… magiczne. Według nielicznych świadków podczas przesileń wiosennych, letnich, jesiennych i zimowych po lesie krążą mityczni strażnicy, złe duchy i świetliste kule.
- Ja widziałam te kulę… Przez nią tu jestem… A w ogóle kto wam powiedział, że tu jestem? Dlaczego mnie widzicie, a tamci turyści nie widzieli i nie czuli mojej obecności?
- Jacy turyści?
- Przed wami byli na tej łące podróżnicy. Siedzieli na tych skałach i jakby ładowali swoje akumulatory, bo przyszli zmęczeni, a odeszli pełni sił.\
- Opowiedz mi o tej kuli…
- Eee… Ona była taka malutka, że zmieściłaby się w ręce. Latała przede mną i oświetlała mi drogę na łąkę. Od niej emanowało takie ciepło. Była jak antybiotyk na wszystkie troski i bóle. Nie czułam strachu. Przy niej byłam taka spokojna.
- Dobrze… Hmm… Jak zachowywał się James gdy pierwszy raz Cię zobaczył??
- To trochę krępujące, ale on zachowywał się jak wypłosz… gapił się na mnie, odsuwał się na drugi brzeg ławki, nie rozmawiał ze mną kiedy obok mnie były moje koleżanki. Nic kompletnie się wstydził. Aa… i jeszcze zatykał nos, chociaż cała klasa mówiła, że mam najlepsze perfumy. Nie wiem czemu tak było ale teraz jest Ok. Co prawda często mnie wkurza, ale jest spoko…
- Chcesz wiedzieć dlaczego tak było?
- No jasne…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz